Podczas lekcji informatyki w jednym z prywatnych liceów w Toruniu doszło do dramatycznego zdarzenia. 18-letni uczeń zaatakował swoją nauczycielkę, 62-letnią kobietę, która po zajściu została przewieziona do szpitala. Choć jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, sama sytuacja budzi niepokój — zarówno wśród pedagogów, jak i uczniów, którzy byli świadkami zdarzenia.

Zwyczajna lekcja, która przerodziła się w atak

Z relacji toruńskiej policji wynika, że do napaści doszło w trakcie lekcji informatyki. Powodem agresji miały być uwagi nauczycielki dotyczące błędnie wykonanego zadania. Uczeń, zamiast poprawić błąd, wpadł w złość i kilkukrotnie uderzył nauczycielkę. Obecni na miejscu uczniowie mieli natychmiast zawiadomić obsługę szkoły, a ta wezwała służby ratunkowe. Kobieta, mimo odniesionych obrażeń, zachowała przytomność i została przewieziona do szpitala.

Dochodzenie i konsekwencje

Sprawcą napaści jest 18-letni uczeń trzeciej klasy liceum. Policjanci zatrzymali go na miejscu i przewieźli na komisariat. Jak poinformowała asp. Dominika Bocian z toruńskiej policji, prowadzone jest postępowanie w kierunku naruszenia nietykalności cielesnej. Choć sam incydent trwał zaledwie kilka minut, jego echo może mieć długotrwałe skutki – zarówno dla nauczycielki, jak i dla społeczności szkolnej, która będzie musiała zmierzyć się z poczuciem zagrożenia w miejscu, które z definicji powinno dawać bezpieczeństwo.

Szkoła pod presją

Takie zdarzenia stawiają pod znakiem zapytania granice autorytetu nauczyciela i emocjonalną kondycję młodzieży. Wystarczy jedno słowo, by z codziennej lekcji zrobić tragedię – i trudno nie zastanowić się, jak cienka staje się dziś granica między krytyką a agresją. W tym przypadku interweniowała policja, ale problem sięga głębiej: dotyczy relacji, wychowania i napięć, które od dawna narastają w szkolnych murach.