Marznący deszcz, zamarznięte drogi i sparaliżowana komunikacja – właśnie tak wyglądał ostatni poniedziałek i wtorek w wielu miejscowościach Wielkopolski. W efekcie aż 266 szkół zdecydowało się zawiesić lekcje, powołując się na trudności w zapewnieniu uczniom bezpiecznego dojazdu. Sytuacja – choć pogodowo zaczęła się stabilizować – nie uległa poprawie na tyle, by powrót do normalnego trybu nauki był możliwy już następnego dnia.

Uczniowie zostali w domach. Pogoda skutecznie zablokowała dojazdy

Decyzję o odwołaniu zajęć szkolnych podjęły przede wszystkim placówki zlokalizowane w północnej i centralnej części województwa. Największe trudności odnotowano w okolicach Złotowa, Chodzieży i Poznania, gdzie zamarznięte drogi uniemożliwiły funkcjonowanie transportu zbiorowego. Wśród placówek, które nie otworzyły drzwi dla uczniów, znalazły się m.in. Szkoła Podstawowa nr 3 w Chodzieży oraz Zespół Szkół Muzycznych w Poznaniu. Trudne warunki zaskoczyły wszystkich – zwłaszcza że dzień wcześniej lekcje zawieszono już w 245 szkołach. Nie jest to więc incydent, lecz łańcuchowy efekt poważnych utrudnień pogodowych.

Zawieszenie lekcji – co mówi prawo, a co pokazuje praktyka?

Zgodnie z przepisami dyrektor szkoły może zawiesić zajęcia, jeśli warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu uczniów lub uniemożliwiają ich dotarcie do placówki. Co istotne, taka decyzja nie wymaga późniejszego odrabiania lekcji. W przypadku dłuższej przerwy szkoły mają obowiązek zorganizować naukę zdalną – choć na razie większość z nich ograniczyła się do jednodniowej lub dwudniowej pauzy. W praktyce jednak nie sam mróz, lecz brak efektywnej komunikacji miejskiej i zamarznięte lokalne drogi wymusiły reakcję. To nie przypadek, że informacja o zawieszeniu zajęć pojawiła się najpierw w mediach społecznościowych starostwa powiatowego – szybciej niż w oficjalnych kanałach oświaty.