Spór o obecność symboli religijnych w przestrzeni publicznej trwa w Polsce od dekad — jednak co jakiś czas przybiera na sile, szczególnie gdy w sprawie wypowiadają się osoby publiczne. Tym razem głos zabrała Dorota Stalińska — aktorka i radna sejmiku województwa mazowieckiego — która otwarcie sprzeciwiła się wieszaniu krzyży w szkołach.

Aktorka nie owija w bawełnę

Dorota Stalińska nie zostawia miejsca na domysły. W opublikowanym wpisie w mediach społecznościowych podkreśliła, że szkoła powinna być miejscem nauki, nie ekspozycji symboli religijnych. Zachęciła także innych do podpisania petycji postulującej usunięcie krzyży z przestrzeni wspólnej w placówkach edukacyjnych. „Ja podpisałam. Podpiszcie i Wy” — napisała, dodając, że to gest w imię świeckości i równości.

Postawa Stalińskiej wpisuje się w poglądy części społeczeństwa, która uważa, że publiczne instytucje, szczególnie edukacyjne, powinny pozostać neutralne światopoglądowo. Nie chodzi o walkę z religią, lecz o zapewnienie wszystkim uczniom — bez względu na wyznanie — równego traktowania.

Czego domagają się autorzy petycji?

Petycja, którą podpisała Stalińska, wskazuje na potrzebę weryfikacji obecnych przepisów, które umożliwiają wieszanie krzyży w każdej klasie. Zdaniem autorów, symbole religijne powinny pojawiać się wyłącznie w salach przeznaczonych na lekcje religii, a nie stanowić stały element otoczenia uczniów na co dzień. Argumentem jest chęć uniknięcia indoktrynacji i stworzenia otwartej, bezpiecznej przestrzeni — wolnej od presji wyznaniowej.

Trudno pominąć fakt, że temat krzyży w szkołach dzieli społeczeństwo. Dla jednych to kwestia tożsamości narodowej i tradycji, dla innych — niepokojący znak dominacji jednej wizji światopoglądowej. Stalińska, wypowiadając się otwarcie, wywołała kolejną falę dyskusji — nie tylko o roli religii w przestrzeni publicznej, ale też o granicach indywidualnych przekonań i wspólnej przestrzeni, jaką tworzy szkoła.