W poniedziałkowe popołudnie w Jeleniej Górze doszło do wstrząsającego odkrycia – w pobliżu szkoły podstawowej znaleziono ciało 12-letniej dziewczynki. Policja nie ma wątpliwości: wszystko wskazuje na zabójstwo. Sprawa poruszyła nie tylko lokalną społeczność – w cieniu dramatycznych doniesień pojawiają się pierwsze nieoficjalne informacje o możliwym udziale osoby nieletniej.

Ciało odnalezione tuż obok szkoły

Zwłoki 12-latki odkryto w poniedziałek około godziny 15, niespełna 200 metrów od Szkoły Podstawowej nr 10 przy ulicy Wyspiańskiego. Dziewczynka była uczennicą tej właśnie placówki, co nadaje całej sprawie dodatkowy ciężar — mowa przecież o miejscu, które z definicji ma dawać dzieciom bezpieczeństwo. Zamiast tego — po szkole podstawowej w Jeleniej Górze krąży cisza, przerywana jedynie przez niepokój i spekulacje.

Podinsp. Edyta Bagrowska z jeleniogórskiej komendy nie pozostawia złudzeń: „Wszystko wskazuje na to, że to zabójstwo.” To zdanie, wypowiedziane w rozmowie z RMF FM, wybrzmiewa z pełną siłą, bo nie tylko zapowiada kierunek śledztwa, ale i uświadamia, jak bardzo granice — wiekowe, emocjonalne, moralne — zaczynają się zacierać.

Podejrzana może być nieletnia

Wieczorem policja przekazała pierwsze informacje dotyczące możliwego sprawcy. Jak wynika z komunikatów, związek ze śmiercią 12-latki może mieć inna osoba niepełnoletnia. Nieoficjalnie — jak informuje „Gazeta Wrocławska” — chodzi o koleżankę ofiary. Zatrzymanie nastolatki miało już nastąpić, choć organy ścigania nie potwierdziły tego publicznie.

Tu pojawia się pytanie, które trudno zignorować: co musi wydarzyć się w życiu dwunastoletniego dziecka, by doszło do tragedii o takim charakterze? Co zawiodło – dom, szkoła, system? Możemy jedynie domniemywać, ale to właśnie w tych domysłach kryje się przestroga – bo jeśli potwierdzi się wersja o nieletniej sprawczyni, trzeba będzie zadać sobie pytania, których wielu dorosłych nie chciałoby usłyszeć, a jeszcze mniej – zrozumieć.